|
W kwietniu 2002 roku odeszła
od nas 8-letnia rottweilerka Beki.
Trafiła do nas w czerwcu
1994 w wieku 6 tygodni.
Bekusia nie buła naszym pierwszym psem, toteż z łatwością zawiązała się
między nami więź, choć bardzo wcześnie wymagaliśmy od niej
podporządkowania i posłuszeństwa. Na przełomie kwietnia i maja
następnego roku ukończyła kurs PT-1. W tym samym ośrodku szkoleniowym
rozpoczęliśmy kurs psa obronnego. Wkrótce okazało się, że Beki jest zbyt
mocno podporządkowana, tzn. na każdą pozorowaną gwałtowną agresję ze
strony pozoranta rozpoczynała atak i natychmiast go przerywała nieco
przestraszona czekając na pozwolenie. Postanowiliśmy nie zmieniać tego
stanu rzeczy i rozpoczęliśmy z Bekusią kurs agility. Po początkowych
problemach z równoważnią i tunelem już w sierpniu wraz ze swoją grupą
występowała na pokazach agility na wystawie psów rasowych w Sopocie.
Beki była pełnoprawnym
domownikiem - spała obok łóżka, razem z nami oglądała telewizję, lubiła
wylegiwać się na kanapie, a największą nagrodą dla niej była poobiednia
drzemka z panią. Wystarczyło jednak wydać komendę zejdź i Bekusia bez
opieszałości opuszczała swoje ulubione miejsce.
Niestety w lutym 2002 roku
pojawiły się pierwsze wyraźne oznaki choroby - Bekimiała raka kości
ciemieniowej....
Do końca pozostała w niej
chęć uczestnictwa we wszystkich zabawach. |